Nie oszukujmy się, że chodzi tu jedynie o zderzenie cywilizacji, o konflikt kulturowy, czy religijny. Bełkotliwe manifesty i uzasadnienia sprawców nie powinny przesłaniać nam krwawej i okrutnej rzeczywistości. Obecna fala terroryzmu, nawet jeśli podżyrowana fundamentalną ideologią, nie jest żadną wojną religijną, ale terrorem wymierzonym w istotę systemu demokratycznego. Jest jego antytezą. Chce pozbawić nas prawa do decydowania o własnym losie, prawa do wyboru naszych przedstawicieli, prawa do gwarancji swobód obywatelskich. Przyzwolenie i zgodę chce zastąpić terrorem.
To nawet nie cień szariatu, ale jego chora, cyniczna deformacja. Ideologiczny nihilizm przebrany w imamskie szaty. Przy mordercach z ISIS, nawet Osama bin Laden jawi się jak zagubiony patrycjusz z kałasznikowem w jednej, a Koranem w drugiej ręce. Terroryści z ISIS nie czekają na pośmiertne nagrody. Gwałcą i mordują do woli obiecując swoim wyznawcom podobną bezkarność i zemstę na Zachodnim świecie, za jakiekolwiek urojony krzywdy, które im wyrządził. Obiecują im terror. Obiecują im chaos.
Dlatego przy całej tragedii, jaka dotknęła Paryż zeszłego piątku, pamiętajmy, czym była spowodowana. I w kogo i w co była wymierzona. Nie dajmy się ogłupić, co niektórym politykom, których histeryczne głosy mówią jednym tchem o uchodźcach, konflikcie religijnym, wojnie światów. To nie wojna, ale zmasowane akty terroru wymierzone przeciwko istocie demokracji; systemowi opartemu na naszej zgodzie i przyzwoleniu. Mam nadzieję, że świat Zachodu nauczył się czegoś ze swych ostatnich doświadczeń w tym względzie po wojnie w Iraku, po Guantanamo, po Klejkutach.
Terror zwycięży, jeżeli my, jako obywatele, zgodzimy się, w ramach źle pojętego poczucia bezpieczeństwa, zawiesić nasze prawa i zrezygnować z przyzwolenia wobec rządzących. Terror zwycięży, jeżeli upadnie Schengen, jeżeli kraj po kraju zacznie wprowadzać stan wyjątkowy, jeżeli nasze ulice zaludnią się uzbrojonymi żołnierzami. I na koniec, jeżeli system oparty na zgodzie, zamieni się w system policyjny. Nie będą temu winni uchodźcy, Koran, ani bezwzględni terroryści, których historia istnienia jest równie stara jak historia Zachodnich systemów państwowości. Będziemy temu winni my sami, zamieniając przyzwolenie i zgodę na tak zwane bezpieczeństwo.
Co w poniedziałek zrobią Paryżanie? Mam nadzieję, że złożą kwiaty w miejscach tragedii, a potem… ruszą ulicami swojego pięknego miasta, przyrzekając, że nigdy nikt im go nie odbierze. Je suis Parisien.
